Gdzie mozna znalezc program Family Tree Maker?
Joseph

| POMOCY!!! Potrzebuję pilnie programu (najlepiej wersji polskiej), do
tworzenia
| drzewa genealogicznego!!! (Proszę o namiary na adresy www lub choć o
przykłady
| jakichś "dobrych" tytułów).
| Z góry dzięki Bartek!!
| --
| Archiwum grupy http://niusy.onet.pl/pl.comp.nowe-programy

Nie polski ale dobrze oceniany : Family Tree Maker obecnie już chyba w 8
osłonie.
Pozdrawiam DR


· 

GratFamily, są spolszczenia. Generuje róniez strony internetowe.

http://www.greatprogs.com/download/gf222setup.exe

P.

----- Original Message -----

Sent: Monday, September 17, 2007 12:24 PM
Subject: drzewo genealogiczne

Witam,

Jakie sa programy do tworzenia tegoż?

PK


----------------------------------------------------------------------  
Zaplanuj i zrob to. Na pewno potrafisz!
Sprawdz | http://link.interia.pl/f1bba


Witam,
Chciałbym stworzyć drzewo genealogiczne. Szukam do tego programu, ew.
programu który potrafi przekształacać dane tekstowe w grafy (nie
koniecznie ładnie porozstawiane). Potrzebuję coś co wygeneruje mi drzewo
w postaci:

 P1        P2
  |        |
  +----+---+
       |
  +----+
  |    |
  P4   P3           P5
       |            |
       +------+-----+
                                |
          +---+---+
          |       |
          P6      P7

Legenda:
P1, P2 - rodzice P4, P3
P3, P5 - rodzice P6, P7

Chodzi o to, że chciałbym drzewo całej rodziny, a nie tylko drzewo
dla określonego potomka (tak jak to oferuje np. gramps[1]).

[1] http://gramps-project.org/images/photoalbum/1/pedigree.jpg


Drzewo Genealogiczne to aplikacja wspomagająca tworzenie i obrazowanie danych genealogicznych. Program wyposażony został w szereg funkcji pozwalających na wygodne budowanie nawet skomplikowanych linii rodowych, umożliwia wprowadzanie zdjęć oraz informacji o zdarzeniach z życia osób. Program wyposażony został w mechanizmy weryfikacji poprawności wprowadzanych danych oraz ochrony prywatności (wybrane dane mogą automatycznie być usuwane z publikacji i wydruków). Umożliwia import i eksport GEDCOM oraz zapis drzewa w formacie SVG. Pozwala na automatyczne generowanie serwisów WWW oraz publikowanie na CD, informacje można również drukować w formatach od A4 do A0.

Ograniczenie wersji testowej

- Ewidencja maksymalnie 50 osób;
- Wydruk tylko pierwszej strony widoku;
- Zablokowane są niektóre opcje wydruków;
- Grupowanie danych tylko według pola Imię.

Licencja: testowa (shareware)
System operacyjny: MS Windows 98/Me/NT/2000/XP

http://www.pl-soft.pl/opisy/pliki/dg_setup.exe

· 

wlasnie pojawila sie mozliwosc zassania calkiem fajnego programu do prostej, szybkiej i dosc skutecznej obrobki fotografii - ACDSee Photo Editor 4.0.195 (trial)

info ze strony dobreprogramy :
Licencja: testowa (trial)
Data opublikowania: 2007.07.02
Wielkość: 56 732 kB
System operacyjny: MS Windows 2000/XP/Vista

ACDSee Photo Editor to aplikacja przeznaczona do szybkiej i efektownej obróbki fotografii cyfrowej. Program oferuje szereg narzędzi i filtrów, za pomocą których można całkowicie zmienić wygląd danego zdjęcia. Jednym z ciekawszych narzędzi oferowanych przez aplikacje jest Photo Editor's Vignette, które pozwala na tworzenie zdjęć portretowych dla drzew genealogicznych. Poza tym, Photo Editor posiada takie funkcje jak: usuwanie efektu czerwonych oczu, ożywianie kolorów, automatyczne wyostrzanie obrazu, ustawianie balansów kolorów, kontrastów itp. Na uwagę zasługuje również opcja Bluescreen (najczęściej stosowana w TV podczas prezentacji pogody) polegająca na zamianie tła o jednolitym kolorze na dowolny obraz. Użytkownicy z pewnością docenią również funkcję Photo Editor's Variations umożliwiającą szybką obróbkę materiału z opcją podglądu aż 8 różnych efektów.



zassac mozna tu ale wersja trial i w j. ang.

jak znajde spolszczenie to dorzuce link

Polecam świetną stronkę, którą niedawno odkryłam i od razu mi sie spodobała. Można stworzyć tu swoje drzewo genealogiczne; mnie zawsze ten temat fascynował, więc gdy zaczełam go tworzyć nie mogłam się "opamiętać"
Tworzenie takego drzewa w tym programie jest dziecinnie proste, a przyjazna szata graficzna zachęca do pracy
Polecam - http://www.moikrewni.pl/Start.action

Czy w programie istnieje mozliwość wydrukowania całości drzewa genealogicznego - w obecnej chwili np. w przypadku wyboru osoby z gałęzi rodziny żony (jej przodka np ojca) - nie drukuje przodków linii męża (tj. ojca męża i jeszcze starszych)?

Czy trzeba samodzielnie zatem składać poszczególne cząstki drzewa (gałęzi) rodzinnych - i samemu tworzyc wydruk całości więzów rodzinnych?

Janusz

Czy w programie istnieje mozliwość wydrukowania całości drzewa genealogicznego - w obecnej chwili np. w przypadku wyboru osoby z gałęzi rodziny żony (jej przodka np ojca) - nie drukuje przodków linii męża (tj. ojca męża i jeszcze starszych)?

Czy trzeba samodzielnie zatem składać poszczególne cząstki drzewa (gałęzi) rodzinnych - i samemu tworzyc wydruk całości więzów rodzinnych?

Janusz


Odp. Tak. Program wspiera generowanie drzew przodków, potomków i przodków-potomków WYBRANEJ OSOBY - w praktyce "po mieczu" i "kądzieli".

Pozdrawiam,

Witam,
Moi drodzy, kupilem program - jest swietny i warty kazdej wydanej na niego zlotowki. Zaryzykowalbym nawet stwierdzenie ze jest bezkonkurencyjny na rynku jesli chodzi o tworzenie profesjonalnych drzew genealogicznych i 'zarzadzanie' kronika wydarzen rodzinnych
Ma jednak jednak gruba niedoskonalosc, i prosze Was o zastanowienie sie w jaki sposob ja zaleczyc.
Chodzi mianowicie o umozliwienie odpowiednim ludziom prowadzenia 'galezi' drzewa (drzewo sklada sie z rodzin, a kazda z nich ma glowe rodziny) - sęk w tym, aby mozna bylo robic w ramach jednego drzewa i na podstawie jednej licencji (np typu floating). Rozumiem ze bedzie musiala byc ona drozsza, ale to i tak uprosci sprawe w porownaniu do sytuacji obecnej, kiedy kazda z rodzin powinna sobie wykupic osobna licencje i tworzyc wlasne drzewo (wiaze sie z tym duplikowanie i rozproszenie danych). Obecnie tez bardzo trudno jest nadzorowac wszystkie rodziny przez jednego administratora drzewa - wygodniej byloby dac mozliwosc prowadzenia galazki swojej rodziny przez jedna osobe z tejze rodziny.
W ten sposob drzewo faktycznie bedzie 'zylo' i jego rozwoj bedzie bardzo interaktywny, co dodatkowo zainteresuje wieksza ilosc osob
Jesli do tego dodac odpowiednie subskrypcje, notyfikacje oraz zarzadzanie uprawnieniami to mysle ze program ma szanse stac sie hitem w dziedzinie drzew genealogicznych na miare 'naszej klasy'
pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego!
Krzysiek


Ktoś zna jakiś fajny program do tworzenia drzew genealogicznych? Chodzi mi o prawdziwe drzewa, a nie rozrysowanie od dziecka, na rodziców, dziadków itd. Znalazłem w sieci Family Tree Maker, ale on umożliwiał tylko liniowe relacje, takie jak podałem wyżej (może to była wersja demo, nie wiem).
Jeśli ktoś się natknął na coś czego szukam, to proszę o pomoc, z góry thx

Witam
Poszukuje cracka do prgramu "Drzewo Genealogiczne II 1.2.0.0 "pobrałem wersje testową z ograniczeniami i poszukuje cracka by móc normalnie tworzyc genealogie.Dostałem keigena :Drzewo Genealogiczne II(c)PL-SOFT keygen by n/a ale pomimo generacji kodów i przyjęciu przez program po wpisaniu każe włączyc program jeszcze raz ale dalej sa ograniczenia .Moze ktoś mi powie co robie źle lub da namiary na numer seryjny bardzo mi zależy na pełnej wersji.
Z góry dziekuje

Od kuzynów dostalam drzewo genealogiczne rodziny ojca mej mamy. Nie ma ono może zbyt wiele pokoleń (kuzynostwo dotarło tylko lub az do prapradziadka mego), ale za to jest imponujące w szerz, tylko 9 stron ;)
Zawsze byłam ciekawa, kto był moim przodkiem, skąd wywodzi sie moja familia.
No i wszystko na poważnie zaczęło się przez naszą klasę. Ktoś od kilku lat tworzy drzewo genealogiczne rodziny z moim nazwiskiem, ale suma sumarum ludzi jest mnóstwo, a co za tym idzie powstało kilka drzew. niektóre udało sie już połączyć. Ja od wiosny bawię się w genealogię, tzn. tworzę drzewo rodziny ojca mego ojca, bo w końcu po mieczu ważniejsze. No i szukam w domowycm archiwum różnych dokumentow, podpytuję starszyznę i zmuszam jej szare komorki do przypominania sobie faktow z odległej przeszłości. Ale i nasza klasa mi w tym pomaga. Niedawno zalogowała się na ten portal moja siostra cioteczna, z którą nie mialam kontaktu przez wiele lat. Dzieki niej teraz zbieram kolejne dane i pisze emaile do ludzi na naszej klasie, czy to oni, czy nie oni... Szkoda tylko, ze tak rzadko zaglądają na naszą klasę i mi odpisują... Ale powoli mam nadzieję... ;)
Drzewo tworze w specjalnym zaawansowanym programie komputerowym...
Również interesuje mnie rodzina po kądzieli, ale jeszcze jej nie ruszałam, bo tam też bardziej będzie w szerz (babcia miala 8 rodzeństwa, więc sami rozumiecie, ile tego będzie).

Drzewo genealogiczne II v.1.6.4.0.



Drzewo Genealogiczne to aplikacja wspomagająca tworzenie i obrazowanie danych genealogicznych. Program wyposażony został w szereg funkcji pozwalających na wygodne budowanie nawet skomplikowanych linii rodowych, umożliwia wprowadzanie zdjęć oraz informacji o zdarzeniach z życia osób. Program wyposażony został w mechanizmy weryfikacji poprawności wprowadzanych danych oraz ochrony prywatności (wybrane dane mogą automatycznie być usuwane z publikacji i wydruków). Umożliwia import i eksport GEDCOM oraz zapis drzewa w formacie SVG. Pozwala na automatyczne generowanie serwisów WWW oraz publikowanie na CD, informacje można również drukować w formatach od A4 do A0.

KODHIHI http://rapidshare.com/files/184884198/Drzewo_genealogiczne_2.rar

http://wru.pl/XF5ZXV9c/> Pobierz ten plik z super szybkiego servera za pomoca programu!  za DARMO

Poszukuje pelnej wersji programu "GENOPRO" jest to program pomocny przy tworzeniu drzewa rodzinnego


Interesuję się genealogią juz kilka lat i ze swoich doświadczeń wiem, że GenoPro jest ciężkim programamem (choś ma wiele funkcji). Posiadam GenoPro 1.90f (ale nie pełną wersję ) ze spolszczeniem Marka Szybiaka (jest on też do pobrania z jefo strony). Ja natomiast polecam takie programy jak:
- PAF 5 - spolszczony przez Marka Szybiaka i znaną już w całym kraju (bo obecnie mieszka w Kanadzie) Małgorzatę Nowaczyk, a nawiązując do p.MN napisała świetną książkę o genealogii.
- do wykresu stosuję GreatFamilly - też spolszczony
- do rozbudowanych programów należy też Legacy 5
- pomocny do wykresów Ages
- często stosowany przez początkujących jest Brother's Keeper

Pozdrawiam.



ACDSee Photo Editor to aplikacja przeznaczona do szybkiej i efektownej obróbki fotografii cyfrowej. Program oferuje szereg narzędzi i filtrów, za pomocą których można całkowicie zmienić wygląd danego zdjęcia. Jednym z ciekawszych narzędzi oferowanych przez aplikacje jest Photo Editor's Vignette, które pozwala na tworzenie zdjęć portretowych dla drzew genealogicznych. Poza tym, Photo Editor posiada takie funkcje jak: usuwanie efektu czerwonych oczu, ożywianie kolorów, automatyczne wyostrzanie obrazu, ustawianie balansów kolorów, kontrastów itp. Na uwagę zasługuje również opcja Bluescreen (najczęściej stosowana w TV podczas prezentacji pogody) polegająca na zamianie tła o jednolitym kolorze na dowolny obraz. Użytkownicy z pewnością docenią również funkcję Photo Editor's Variations umożliwiającą szybką obróbkę materiału z opcją podglądu aż 8 różnych efektów.



Dla VIPÓW Strona z DOWNLOADEM

DOWNLOAD

POMOCY!!! Potrzebuję pilnie programu (najlepiej wersji polskiej), do tworzenia
drzewa genealogicznego!!! (Proszę o namiary na adresy www lub choć o  przykłady
jakichś "dobrych" tytułów).
Z góry dzięki Bartek!!


Poszukuję programu do tworzenia drzewa geneaologicznego rodziny
czy zetkneliście się może z takim programem
ew. skąd go sciągnąc

z góry dziękuje
i pozdrawiam grupowiczów
Qnta


Witam,

Jakie sa programy do tworzenia tegoż?

PK


Witam
Jaki program polecalibyscie do tego zadania,moze jakas komercyjna aplikacje
w wersji full moglibyscie podeslac?
Pozdrawiam Kaz

JesieniÂą ruszy nowe reality show pt. "Sekrety rodzinne", w którym poznamy drzewa genealogiczne znanych osób.
Bohaterami nowego reality show, które wyemituje telewizyjna Jedynka, bĂżdÂą gwiazdy i osoby publiczne. BĂżdÂą one na antenie opowiadaĂŚ o swoich przodkach i korzeniach. SpecjaliÂści, genealodzy, opracujÂą dla nich natomiast ich drzewa genealogiczne. ChoĂŚ prowadzÂący program moÂże zaskoczyĂŚ swoich goÂści nieznanymi im faktami z ich przeszÂłoÂści, na wizji nie zostanÂą ujawnione ewentualne kompromitujÂące zdarzenia.

"Sekrety rodzinne" powstaÂły w oparciu o pomysÂł brytyjski. Jednak w programie BBC "Who Do You Think You Are" goÂście sami odkrywajÂą tajemnice swojej rodziny i tworzÂą drzewo genealogiczne. Zanim polska wersja programu zostanie wyemitowana, prezes TVP BronisÂław Wildstein musi podpisaĂŚ umowy zwiÂązane z projektem. - JeÂśli tak siĂż stanie, od razu ruszamy z produkcjÂą - ujawniÂła MaÂłgorzata RaczyĂąska, dyrektor TVP 1. W takim wypadku byÂłby to pierwszy od dawna tak duÂży projekt TVP.

WÂśród pierwszych goÂści znajdÂą siĂż Krzysztof Cugowski i Artur BarciÂś. Ten ostatni stwierdziÂł, Âże nie liczy, Âże w jego rodzinie zostanie odkryta jakaÂś tajemnica. - Nie spodziewam siĂż, Âże wÂśród moich przodków znajdzie siĂż jakiÂś hrabia czy ksi±ÂżÄ‚ż. Najprawdopodobniej mam chÂłopskie korzenie - wyznaÂł. Idea programu nie odpowiada natomiast Marii Pakulnis, która stwierdziÂła, Âże badanie rodzinnej przeszÂłoÂści to intymna sprawa i ona robi to sama. Podobnie uwaÂża Wojciech Mann. - Trzeba mieĂŚ Âświadomo¶ĂŚ, Âże w wyniku takich poszukiwaĂą moÂżna zarówno odkryĂŚ skarb, jak i bardzo siĂż zdziwiĂŚ, a nawet zawie¶ĂŚ - zauwaÂżyÂł.

WczeÂśniej TVP wyprodukowaÂła reality show pt. "Miasto marzeĂą", które nie byÂło jednak sukcesem. Tym razem oprócz "Sekretów rodzinnych" TVP1 szykuje jeszcze "Wild Kids" z udziaÂłem dzieci, a TVP2 - "Supertalent", w którym poszukiwaĂŚ bĂżdzie showmana.


Proszę bez podstaw nie wysuwać pochopnych wniosków tj. cyt. "autorzy programu nie mają rodzin ..." oraz o nie generalizowanie: "typowi programiści" ??? Rozmiem, że nie są to merytoryczne uwagi do programu DG. Ta część Pana wypowiedzi jest całkowicie zbędna i nic nie wnosi. Tym samym proszę o nie przedstawianie bezpodstawnych sformułowań.

Nawigacja odbywa się za pomocą: klawiszy strzałek, scrolla myszki, poprzez kliknięcie w dowolnym miejscu widoku obraz jest przesuwany oraz dodatkowo jest dostępne jest okno NAWIGATORA. Możemy rozważyć dodanie "mapki", pokazującej gdzie w danym momencie jesteśmy na widoku.

Odp.4. Program DG nie służy tylko do tworzenia wydruku. Jest to funkcja ważna, ale nie jedyna. Wspomniany przez Pana program nie należy do programów za pomocą których utworzy Pan drzewo genealogiczne. Jest to edytor graficzny. Program DG nie należy do tej grupy. Co do automatycznego dopasowywania niektórych elementów widoku - sprawa do rozważenia.

Odp 5. narazie nie planujemy tej zmiany. Zasadniczo, kolorystyką rozróżniamy płeć osoby.

odp.6. Co do programu Irfan View nie utworzy Pan drzewa genealogicznego - jest to przeglądarka plików graficznych, chyba, że miał Pan na myśli inny program ? .

Odp.HTML 4. ograniczenie formatu HTML.
Pozdrawiam, ojciec rodziny i typowy programista


Równiez Pana pozdrawiam jako ojciec, dziadek i pradziadek (w swojej rodzinie) mając nadzieję że tworzy Pan Drzewo Genealogiczne swojej rodziny (o tym Pan nie napisał) , jako że to pokaźny poligon doświadczalny.
Ponieważ nie mam w zwyczaju prawdy i własnych uwag owijać w bawełnę, proszę usunąć moje treści, które uzna Pan za rażące. Może Pan jako Admin usunąć z forum także moje konto, jako nadzwyczaj (chyba)upierdliwego użytkownika.

Witam,
Zgadzam się co do wszelkich uwag i tego nie kwestionuję. Żadnych postów nie chciałbym usuwać (czy też zmieniać), a tym bardziej Użytkowników. Każdy ma prawo do oceny naszej aplikacji. Proszę jedynie na przyszłość o metrytoryczne uwagi i propozycje.
Forum ma pomóc nam wszystkim - nam jako twórcom poznać oczekiwania i wyznaczać dalsze kierunki rozbudowy zgodnie z propozycjami Użytkowników programu, natomiast Użytkownikom ułatwić wymianę doświadczeń oraz kontakt z nami.

Przy tej okazji odkryję trochę rąbka historii. Pomysł utworzenia DG zrodził się 4 lata temu. Zespół kilku osób, głównie genealogów amatorów i informatyków, postanowił pomóc sobie w ciężkiej i żmudnej pracy "genealoga". I tak powstała pierwsza wersja DG. Była ona wykonana tylko na potrzeby kilku osób (głównie na tzw. potrzeby własne). Program powoli zaczął się rozchodzić wśród rodziny i znajomych. Pojawiały się pierwsze uwagi, propozycje i ... oczekiwania. Tak też doszliśmy do obecnej wersji aplikacji. Zdajemy sobie sprawę, że wiele możemy jeszcze usprawnić, jednak (powiem tu może trochę nieskromnie ), program dla mnie jako jednego z współtwórców (informatyka i genealoga amatora z kilkuletnim stażem) zasadniczo nie odbiega od renomowanych aplikacji zagranicznych (tworzonych przez kilkanaście lat na bazie kilkusetletnich tradycji i doświadczeń "genealogicznej kultury zachodniej"). Wyróżnienia zdobyte w 2007 i 2008 roku w testach do budowy drzew genealogicznych (program dwukrotnie zwyciężył w kategorii "jakość") są dla nas motorem - nadzieją, że nasze prace idą w dobrym kierunku. I tu należą się przede wszystkim Wam, drodzy Użytkownicy, słowa podziękowania. Bez Waszych uwag (w szczególności krytycznych) nie zdobylibyśmy tych wyróżnień.
Oczywiście cały czas uczymy się, nie popadamy w samozachwyt i widzimy cele, do których powolutku, ale jednak dążymy.

Dziękuję jeszcze raz za wszystkie uwagi, życząc Wszystkim nam więcej cierpliwości i wytrwałości. Dobranoc.
Pozdrawiam,

Administrator dnia Pon Paź 27, 2008 8:44 pm, w całości zmieniany 1 raz

Witam,
Ja posiadam program Drzewo Genealogiczne począwszy od wersji 2.0. Po raz pierwszy zakupiłem go 19.listopada 2002 roku, czyli 6 lat temu. Wtedy był produkowany i sprzedawany przez firmę ComSystem Sp. z o.o. w Gdańsku. Wielkim postępem i zadowoleniem dla mnie było, gdy we wrześniu 2003 roku mogłem za 15 złotych dokupić rozszerzenie „Przglądarka DG".
W międzyczasie poznałem sporo innych programów genealogicznych, jednak nadal pozostaję przy DG-II. Uważam, że jest to dobry program, aczkolwiek chciałoby się aby był jeszcze lepszy.
Nie może to jednak być kombajn do wszystkiego i nie wymagajmy tego od jego twórców. Wydaje mi się, że programiści powinni iść bardziej w kierunku uproszczenia sposobu jego obsługi. Obecny program stwarza trochę wrażenie takiego zlepku różnych (ważnych zresztą) funkcji.
Pomimo korzystania z tego programu od kilku lat też czasami się w nim gubię. A co ma powiedzieć ktoś, kto dostanie płytkę CD z materiałami na Przeglądarce DG ?

Myśle, że programiści doskonalą ten program na tyle na ile mogą (może za mało mogą ). Problem polega głównie na tym, że nie zawsze wywiazują sie ze swoich obietnic a niektóre przyjmowane zadania znikają bez realizacji i podania przyczyn. To ludzi może, nawet powinno, denerwować. Sam też zgłaszałem przed miesiącami parę propozycji, które miały być uwzglednione a niektóre pozostały bez echa.
Po prostu już nie ponawiam próśb, gdyż może nie są one istotne albo brak jest mozliwości ich realizacji.

Drogi Adminie, uważam, że jako programiści wcale nie musicie tworzyć własnych genealogii rodzinnych (mimo, że KTOŚ tak uważa ) ale powiniście po prostu tworzyć dobry program. Podobnie jak lekarz, który mnie leczy nie musi chorować na tę samą chorobę co ja, aby postawić włąściwą diagnozę i podjąć stosowne leczenię.

Pozdrawiam programistów i uczestników forum.
Andrzej

Ja proponuje wykorzystać możliwości jakie daje program w tej chwili. W wersji demonstracyjnej co prawda nie można edytować powyżej 50 osób ale program otwiera pliki przygotowane w pełnej wersji i taką bazę złożona np z kilkuset osób można przeglądać. Ktoś z rodziny kto będzie zainteresowany po przeglądnieciu danych może dodać swoje uzupełnienia informując "głównego" genealoga rodzinnego np mailem i w zamian otrzymać plik z jego spostrzeżeniami. Może też przesyłać pliki *dg które stworzy w ramach możliwości wersji demontracyjnej
Nie sądzę aby DGII miało powtórzyć sukces naszej klasy. To program który z uwagi na swoje zaawansowanie jest kierowany dla osób, które poważnie chcą zająć się genealogią swojej rodziny. Dla osób dla których to tylko zabawa są darmowe odpowiedniki, które pewnie wystarczą nim cała sprawa się im znudzi.
Dodatkowe możliwości w zakresie w którym mówi Krzysztof przyniesie planowane funkcjonalności dot. dzielenia i łączenia plików *dg.

Ja tworzę drzewo w którym dążę do ustalenia przodków moich rodziców i teściów. Mnie mogą teściowie mniej interesować ale moje dzieci mają inny punkt widzenia więc jeżeli nie dla siebie to dla dzieci to ustalam.

Jakikolwiek moje kuzynostwo czy to ze strony matki czy ojca, będzie zainteresowane tylko w 1/4 mojego zakresu poszukiwań. Jeżeli będzie mi chciał pomóc to może to zrobić w sposób jaki opisałem wcześniej. Jeżeli sam będzie chciał się zająć genealogia to rozumiem, że w swoim szerszym zakresie, a wtedy jeżeli będzie chciał korzystać z DG II to będzie mu potrzebna pełna wersja.

Taka licencja na jedno drzewo które możnaby edytować z kilku komputerów pewno jest technicznie do zrealizowania ale nie jestem pewny czy nie będzie to wymagało zbyt dużej pracy programistycznej, gdzie w tym czasie możnaby uzyskać inne funkcjonalności które są już od dawna oczekiwane przez użytkowników.

Pozdrawiam

dziś przyszła mapa samochodowa Polski i płyta z programem do tworzenia drzew genealogicznych z Francji

GreatFamily - idealne narzędzie dla początkujących, od którego powinien zaczynać każdy amator domowej genealogii.

Genealogia jest nauką o relacjach w rodzinie. Tworząc drzewo genealogiczne, budujesz bazę znanych ci członków rodziny i powiązań między nimi. Choć bazę genealogiczną można budować intuicyjnie, nie posługując się precyzyjnymi określeniami, ich znajomość przyda się szczególnie podczas wszelkich prac związanych z wyszukiwaniem informacji.
Baza składa się z osób i relacji między nimi, które sukcesywnie wprowadzamy w programie genealogicznym.

Informacje o osobach zapisywane są w postaci rekordów zawierających pola - typowymi polami są imiona, nazwisko, płeć, data i miejsce urodzenia, data i miejsce śmierci, miejsce zamieszkania, wyznanie itd., a także pola na tekstowe notatki o ogólnym charakterze.
Informacje o relacjach między osobami są spoiwem łączącym poszczególne rekordy. Typowe relacje to stosunek rodziców i dzieci, stosunki między rodzeństwem czy małżeństwo.

Jak widać, tworzenie bazy przypomina układanie puzzli. Jest to i łatwe, i trudne zarazem. W podstawowym zakresie zbudowanie prostego drzewa genealogicznego nie sprawia żadnych trudności, gdyż elementarne pola i relacje są zrozumiałe dla każdego. Trudności pojawiają się dopiero wtedy, gdy zamierzamy wprowadzić do bazy bardziej wyspecjalizowane informacje, jak choćby źródła danych - wówczas nie obejdzie się już bez szerszej wiedzy. Na szczęście, baza może być w pełni funkcjonalna nawet wtedy, gdy obejmuje jedynie podstawowe dane o osobach i ich wzajemnych relacjach.

Najprostszy start to, oczywiście, wpisanie informacji o samym sobie i swoich rodzicach, małżonku, dzieciach, rodzeństwie, dziadkach z obu stron czy wnukach, jeśli takich się doczekaliśmy. Już baza złożona z kilku czy kilkunastu osób jest pełnoprawnym drzewem genealogicznym i zarazem doskonałym zalążkiem szerszego projektu. W miarę pozyskiwania informacji - służy do tego na początku pamięć rodzinna, a potem już dokumenty z różnych źródeł - baza rozszerza się, zachowując, oczywiście, swoją integralność, o którą dba używana przez nas aplikacja.

Czy ma/zna ktośz Was program do tworzenia drzewa genealogicznego

Przydał by mi się



Drzewo Genealogiczne II 1.3.6.0

OPIS:
Program do tworzenia drzew genealogicznych.
Stwórz drzewo genealogiczne swojej rodziny !

POBIERZ:


| | | Nazywam gównem bo na stacji roboczej Windows mocno przegrywa z
| | | Linuksem
| | Tylko co byś chciał na tej stacji roboczej z Linuksem robić?
| | Brakuje softu i to mocno... Co już dyskfalifikuje Linuksa w tej
| | roli - reszta Twoich argumentów jest wtórna.
| | Jakiego softu brakuje?
| Corel Draw, Adobe Photoshop
| Jeżeli nie do zaawansowanych zastosowań da się zastąpić
| Nawet do mniej zaawansowanych się nie da. Błagam... Zaraz usłyszę
| GIMP i Inkscape tak? :
Do podstawowych rzeczy nawet Gimp jest dobry.


Wiedziałem. Kurna ale dla mnie nie jest dobry - myślisz, że ludzie
płacący za Corela to debile? Bo przeciez ten Inkscape jest taki
zajebisty to po co płacić za Corela? Może ludzie kupujący Photoshopa to
z koleji głąby... ?

(...)

| Microsoft Access
| Można inną bazę danych wybrać.
| MS Access to nie baza danych tylko frontend.
Nie musisz się z bazą Accessem łączyć. Nawet przez www można...


Jezu... Masz jakiekolwiek doświadczenie z tym jakie potrzeby może mieć
użytkownik? W szkole (podstawowej) nauczył się robić proste bazki w
Accessie no i teraz chce to wykorzystać właśnie tworząc sobie *sam*
prostą bazkę w Accessie, który to umożliwia. Pozwala stworzyc niezbyt
zaawansowane proste bazy w wygodny sposób. Chyba nie sugerujesz aby
pracownikowi biurowemu dawać prompt mysql'a?

Inna sprawa, że z czasem te niezbyt zaawansowane bazki w Accessie się
rozrastają, robią się z nich potwory i finalnie i tak trzeba to potem
przepisać do porządnego RDBMS... Taka kolej rzeczy. :)

| Quark... i wielu innych. To taka na szybko wyliczanka. Oprócz
| takich niekwestionowanych pozycji jak wyżej to brakuje ton
| drobiny/pierdół typu np. program do rysowania drzew genalogicznych,
| podręcznik multimedialny etc.
| Po co na stacji roboczej program do rysowania drzew genealogicznych?
| Bo kurde jakiś dziadek może mieć taki kaprys. BTW mówiłeś o
| desktopach w ogóle, zaraz pewnie powiesz, że chodziło Ci przecież o
| komputery dla sekretarek...
Jak piszę stacja robocza to nie mam na myśli komputera w domu.



zrobiła się stacja robocza. I nie na typową stację roboczą się nie
nadaje. Świetnie nadaje się na stanowiska POS czy wprowadzania danych,
ew. na specjalistyczne stanowiska o ile jest soft - np. do modelowania
3D, obliczeń matematycznych etc. - ale to są wszystko nisze, to nie jest
destkop jaki znamy w 99% przypadkach...

Mam na myśli komputer chodzący 24h/dobę w firmie


24h ktoś na nim pracuje? Jak nie to marnujesz prąd.

gdzie się tylko loguje i wylogowuje, przeglądarka www + poczta, jakieś
środowiska programistyczne, pakiety biurowe itd.


Z tymi środowiskami to też nie jest różowo - dobry przykład.


System stopni zaawansowania, a system autoryzowanego przekazu.

Tradycyjnie w chińskich sztukach walki nie stosowano systemu stopni. Nie był on po prostu potrzebny. System stopni, pozwalający na standaryzację poziomu wyszkolenia jest bowiem niezbędny wtedy, gdy określony system jest popularyzowany w standardowej wersji na szerszą skalę, w ramach jednej, dużej organizacji. Tymczasem chińskie style niemal nigdy w historii nie były popularyzowane w ten sposób. Wręcz przeciwnie, cechą charakterystyczną było raczej ograniczanie nauczania do niewielkich grup, czasem kilku osób, czasem kilkunastu, bywało że niekiedy nawet kilkudziesięciu lub kilkuset, ale bywało też, że mistrz miał zaledwie jednego ucznia.

W chińskich sztukach walki nie funkcjonował zatem właściwie system stopni zaawansowania i opartej na nich hierarchii w organizacji (hierarcha wśród uczniów danego nauczyciela opierała się głównie na starszeństwie określanym przez czas nauki w szkole). Chiński system, to system linii przekazu i autoryzacji ucznia przez jego nauczyciela. Podstawą tego systemu jest układ nauczyciel-uczeń. Nauczyciel ma ucznia, ten uczeń po uzyskaniu zgody swojego nauczyciela sam staje się nauczycielem i ma kolejnego ucznia itd. To jest linia przekazu. Jeśli nauczyciel ma więcej uczniów, którzy zostają nauczycielami, linie się rozgałęziają. W kolejnym pokoleniu uczniów tak samo. Czyli tworzy się coś jakby drzewo genealogiczne. Ponieważ nie ma ogólnie przyjętego standardu wyszkolenia i wymagań na stopnie, praktycznie każdy z nauczycieli rozwija swoją wersję stylu. Każdy z jego uczniów robi to samo, ponieważ nie stosuje się wspólnych wymogów. Dlatego bogactwo chińskich styli jest tak duże. Każdy styl ma podstyle, i te z kolei mają swoje podstyle itd.

Dla przykładu Wing Chun/Ving Tsun/Wing Tsun/Weng Chun. Niby jeden styl, ale bardzo różne odmiany. Nawet jeśli mowa tylko o przekazie Yip Mana, to tylko wśród jego uczniów rozwinęły się zupełnie różne wersje. Wystarczy porównać wersje np. Leung Tinga, Wong Shun Leunga i Williama Cheunga.
Nie ma tu zatem jednej ogólnowingchunowej organizacji o jednolitym programie i systemie stopni (chociaż organizacje niektórych przekazów WC są dość duże, i system stopni stosują).

Czy np. Taijiquan (Tai Chi) - to style Chen, Yang, Wu, Wu (Hao), Sun inne, mniej znane. Ale nawet w ramach tych głównych odmian, są pododmiany. Np. w Chen jest Laojia, Xinjia, Xiaojia. W ramach tych pododmian też są podziały. Np. Xinjia (przekaz Chen Fake) dała początek Chen shi xinyi hunyun taijiquan Feng Zhiqianga, czy odmianom Deng Jie, czy Hong Junshenga, czy Chen Zhaokuia itd.

Czy Yiquan. Uznanym następcą Wang Xiangzhai'a był Yao Zongxun. Ale Wang miał też innych uzdolnionych uczniów, którzy mieli swoich uczniów i każdy rozwijał yiquan w nieco innym kierunku. Yao Zongxun mial wielu uczniów, z których najbardziej uznani to jego synowie Yao Chengguang i Yao Chengrong oraz Cui Ruibin. Każdy z nich wnosi do yiquan indywidualny wkład, rozwijając swoje podejście. Każdy z nich ma swoich uczniów.

System stopni wiąże się zatem ze standaryzacją, co umożliwia tworzenie większych, silniejszych organizacji. Dzięki standaryzacji szkolenia łatwo jest przenieść się z jednej szkoły do innej szkoły w ramach danej organizacji/stylu. Ogranicza się natomiast różnorodność, bogactwo odmian, łatwo o skostnienie systemu.

System linii przekazu natomiast ogranicza możliwość powstawania wielkich organizacji. Przejście z jednej szkoły do innej szkoły, wydawałoby się tego samego stylu, ale z innego przekazu, często wiąże się z rozpoczęciem nauki znów od podstaw. Ułatwione jest natomiast różnicowanie się, funkcjonowanie różnych podejść, istnienie bogactwa odmian, co daje szansę na porównywanie, spojrzenie na to samo z różnych perspektyw, dyskusję, żywy rozwój.

Dlaczego nie pozwolić funkcjonować obydwu systemom? Dlaczego odgórnie narzuca się w Polsce system stopni wzorowany na japońskim?

Witam
To mój pierwszy post ale nie bedę się rozwodził nad powitaniami a przejdę do wad DGII i co za tym idzie propozycji, mając nadzieję że producent weźmie je pod uwagę i niniejszego postu nie wytnie.
Program DGII kupiłem kilka tygodni temu jako że era malowania farbkami i kredkami drzewa genealogicznego tworzonego przez rodzinę kilkadziesiąt lat temu z pewnością minęła, szczególnie że rodzina się sporo rozrosła.
Program już na wstępie okazał się dla mnie trochę dziwny - mało intuicyjny a nawet z początku trudny. Stąd słałem maile do PL-Soft ale tych braków robi się już coraz więcej. Dalsze użytkowanie i budowanie drzewa gen. z kilkuset osób pozwala na wyłonienie szeregu wad programu.
Tyle wstępu.
1. Posiadam wersję 1.7.20 i dziś postanowiłem zainstalować nową wersję przez "Pomoc > Sprawdź czy jest nowa wersja programu" - i tu Zonk, bowiem wyswietla się komunikat, iż posiadam aktualną wersję. Dlaczego ?
Oczywiście pobrałem werję DEMO która okazała się być 1.7.30 i zainstalowałem w nowym katalogu; potem usunę wersję 1.7.20,

2. w wersji 1.7.30 naprawiono błąd nieaktywnej funkcji pobrania pliku bitmapowego. Jednakże dopuszczone do pobrania są tylko pliki z rozszerzeniem *.BMP. Oczywiście zapisanie pliku w *.BMP to czynność na kilka sekund. Dlaczego program nie akceptuje rozszerzeń *.JPG, *.GIF i innych ?

3. pobrany plik np. herb rodowy przed wydrukiem trzeba dopasować ręcznie (wiekość w pikselach) i wydrukować a do tego brak jest podglądu, gdzie on się znajduje i czy aby czegoś nie przysłania.
Brak jest także możliwości podania współrzednych umiejscowienia pliku.

4. Podobnie jest z wpisami w nagłówki i w stopce:
a. brak żmożliwości zdefiniowania wielkości czcionki,
b. brak jest możliwości innego umiejscowienia nagłówka i stopki jak tylko zdefiniowane przez producenta,
c. wbudowanie innej wielkości czcionki wymusza inne umiejscowienie prostokątów drzewa i wprowadzenie funkcji "Dopasuj",

5. w zakładce "Wygląd drzewa >Edycja > Ogólne", ilość zdefiniowanych linii (max.4) w prostokącie osoby winna być zwiększona, i adekwatnie do tego także w zakładce "Parametry > Zakres danych",

6. plik drzewa zapisany w *.JPG niestety nie zawiera wczytanego pliku bitmapowego np. herbu rodowego jak i możliwości podglądu przed zapisaniem w *.JPG; oczywiście wklejenie czegokolwiek do zapisanego pliku drzewa w JPG to także kilka sekund, niemniej brak tej opcji jest trochę dziwny,

7. brak możliwości innego zdefiniowania osób zmarłych, na podobieństwo definiowania wyglądu prostokąta "Meżczyzna" i "Kobieta",

8. brak możliwości zdefiniowania innej ramki osoby jak prostokąt. Można by się pokusić o inne kształty np. jakieś dymki, poszarpane krawędzie czy inne. Widziałem gdzieś w sieci takie drzewo a do tego z jakimiś kwiatkami.

9. brak możliwości pracy na wielu zakładkach; po wygenerowaniu "Widok drzewa", aby przejść do okna głównego z wieloma zakładkami "Osoby, związki... itd", trzeba zamknąć okno "Widok drzewa" - to trochę dziwne.

Witam
To mój pierwszy post ale nie bedę się rozwodził nad powitaniami a przejdę do wad DGII i co za tym idzie propozycji, mając nadzieję że producent weźmie je pod uwagę i niniejszego postu nie wytnie.
Program DGII kupiłem kilka tygodni temu jako że era malowania farbkami i kredkami drzewa genealogicznego tworzonego przez rodzinę kilkadziesiąt lat temu z pewnością minęła, szczególnie że rodzina się sporo rozrosła.
Program już na wstępie okazał się dla mnie trochę dziwny - mało intuicyjny a nawet z początku trudny. Stąd słałem maile do PL-Soft ale tych braków robi się już coraz więcej. Dalsze użytkowanie i budowanie drzewa gen. z kilkuset osób pozwala na wyłonienie szeregu wad programu.
Tyle wstępu.
1. Posiadam wersję 1.7.20 i dziś postanowiłem zainstalować nową wersję przez "Pomoc > Sprawdź czy jest nowa wersja programu" - i tu Zonk, bowiem wyswietla się komunikat, iż posiadam aktualną wersję. Dlaczego ?
Oczywiście pobrałem werję DEMO która okazała się być 1.7.30 i zainstalowałem w nowym katalogu; potem usunę wersję 1.7.20,

2. w wersji 1.7.30 naprawiono błąd nieaktywnej funkcji pobrania pliku bitmapowego. Jednakże dopuszczone do pobrania są tylko pliki z rozszerzeniem *.BMP. Oczywiście zapisanie pliku w *.BMP to czynność na kilka sekund. Dlaczego program nie akceptuje rozszerzeń *.JPG, *.GIF i innych ?

3. pobrany plik np. herb rodowy przed wydrukiem trzeba dopasować ręcznie (wiekość w pikselach) i wydrukować a do tego brak jest podglądu, gdzie on się znajduje i czy aby czegoś nie przysłania.
Brak jest także możliwości podania współrzednych umiejscowienia pliku.

4. Podobnie jest z wpisami w nagłówki i w stopce:
a. brak żmożliwości zdefiniowania wielkości czcionki,
b. brak jest możliwości innego umiejscowienia nagłówka i stopki jak tylko zdefiniowane przez producenta,
c. wbudowanie innej wielkości czcionki wymusza inne umiejscowienie prostokątów drzewa i wprowadzenie funkcji "Dopasuj",

5. w zakładce "Wygląd drzewa >Edycja > Ogólne", ilość zdefiniowanych linii (max.4) w prostokącie osoby winna być zwiększona, i adekwatnie do tego także w zakładce "Parametry > Zakres danych",

6. plik drzewa zapisany w *.JPG niestety nie zawiera wczytanego pliku bitmapowego np. herbu rodowego jak i możliwości podglądu przed zapisaniem w *.JPG; oczywiście wklejenie czegokolwiek do zapisanego pliku drzewa w JPG to także kilka sekund, niemniej brak tej opcji jest trochę dziwny,

7. brak możliwości innego zdefiniowania osób zmarłych, na podobieństwo definiowania wyglądu prostokąta "Meżczyzna" i "Kobieta",

8. brak możliwości zdefiniowania innej ramki osoby jak prostokąt. Można by się pokusić o inne kształty np. jakieś dymki, poszarpane krawędzie czy inne. Widziałem gdzieś w sieci takie drzewo a do tego z jakimiś kwiatkami.

9. brak możliwości pracy na wielu zakładkach; po wygenerowaniu "Widok drzewa", aby przejść do okna głównego z wieloma zakładkami "Osoby, związki... itd", trzeba zamknąć okno "Widok drzewa" - to trochę dziwne

Odp. Widok nie jest statyczny. Możemy wprowadzać np. nowe osoby, edytować dane z poziomu widoku. Wprowadzając zmiany na jednym widoku to pozostałe mogłyby być juz nieaktualne. Stąd to ograniczenie.

Pozdrawiam,

Nie pisałem już jakiś czas, gdyż oczekiwałem na konkretne zmiany.
Potwierdzić jedynie mogę opinię poprzednika i odnoszę uzasadnione wrażenie, że autorzy programu nie mają rodzin i nie tworzą drzew genealogicznych a jeśli takowe tworzą to nie widzą ewidentnych błędów i braków. Są to pewnie typowi programiści bo gdyby tak nie było jak piszę wyżej, to niniejsze forum byłoby prawie zbędne. A to zaczyna być denerwujące (delikatnie mówiąc) bo trudno jest wysłać rodzinie "coś" co jest pozbawione ważnych dodatków, otoczki do istniejącej treści.

To co mi się na gorąco z rana po wczorajszym zainstalowaniu V.1.8 (mam v.Gold) uwidoczniło, a to prawie nic nowego, bo oczekiwałem na więcej:

A. Widok drzewa
1. brak poziomych i pionowych suwaków, jako że przy konieczności przesuwania kilkuset osób przy pomocy kursorów "Nawigacja" jest gorzej jak do du*y. Dla pocieszenia dodam że w IE, plik HTML ma paski przewijania, ale to nie jest zasługą tego programu.

2. w dalszym ciągu brak możliwości edycji wielkości czcionki dla opisów nagłówka i stopki,

3. brak możliwości dowolnego usytuowania nagłówka i stopki (także pisałem o tym),

4. do pkt. 2 i 3 zasadnym wydaje się wprowadzenie funkcji Autosetup czyli prostokątów osób dopasowywała by sie automatycznie do wielkości czcionki i jakiegoś konkretnego formatu np A4 w pionie lub poziomie. Gdyby moja rodzina była mniej liczna, to to drzewo utworzyłbym w CorelDraw bez potrzeby kupowania .... tego programu.

5. pisałem o tym - zakładka "Kolorystyka osób > oznaczenie osób zmarłych..." dodać : Kolor tła, cień wokół ramki i grubość ramki.
Moja uprzednia propozycja była jak sądzę dużo łatwiejsza czyli w zakładce "Kolorystyka osób>wybierz typ osoby", dodać "Osoba zmarła" + ewent. "Oznaczanie osób zmarłych" (inne jak opisane wyżej) i to nie tylko w widoku drzewa.

6. brak możliwości wstawienia herbu rodziny lub/oraz innego obrazka, w dowolnych miejscach (pisałem o tym). Istnieje taka możliwość jedynie w opcji "Drukuj drzewo" ale nie jest to warte funta kłaków bo nie wiadomo gdzie się usadowią owe rysunki - to taki Totolotek. Można także Drzewo zapisać w JPG i wkleić dwolny obraz w dowolnym miejscu, ale do tego nie jest potrzebny ten program bo wystarczy prosty i bezpłatny IrfanView.

7. (dodaję, bo zapomniałem) nie zmieniono możliwości powiększenia ilości wierszy w ramce "Edycja drzewa>ogólne>Liczba wyświetlanych linii opisu", o czym pisałem w e-mailu do PL-Soft i zapewniano mnie że to się zmieni.

8. (dodane) brak możliwości dodania drugiego obrazka w dowolnym miejscu (pisałem o tym wczesniej),

9. (dodane) moim zdanie zapis drzewa w *.SVG jest raczej chory (tylko fragment widoczny na ekranie) - proponuję rozważyć zapis w *.PDF.

B. w HTML. Ponieważ przesyłanie rodzinie drzewa w JPG jest nieco wadliwe z praktycznego punktu widzenia, podjąłem kolejną próbę w HTML... i tu zonk. W HTML to się nie nadaje do wysłania. Otóż :

1. brak napisu nagłówka,
2. brak napisu stopki,
3. brak tła,
4. brak oznaczania osoby zmarłej np. ukośna kreska w narożniku
5. brak ramki zewnętrznej,
6. brak dodatkowych rysunków (herb czy inne).

Kropelka-Bogdan dnia Sob Paź 25, 2008 11:24 am, w całości zmieniany 2 razy

Nie pisałem już jakiś czas, gdyż oczekiwałem na konkretne zmiany.
Potwierdzić jedynie mogę opinię poprzednika i odnoszę uzasadnione wrażenie, że autorzy programu nie mają rodzin i nie tworzą drzew genealogicznych a jeśli takowe tworzą to nie widzą ewidentnych błędów i braków. Są to pewnie typowi programiści bo gdyby tak nie było jak piszę wyżej, to niniejsze forum byłoby prawie zbędne. A to zaczyna być denerwujące (delikatnie mówiąc) bo trudno jest wysłać rodzinie "coś" co jest pozbawione ważnych dodatków, otoczki do istniejącej treści.

To co mi się na gorąco z rana po wczorajszym zainstalowaniu V.1.8 (mam v.Gold) uwidoczniło, a to prawie nic nowego, bo oczekiwałem na więcej:

A. Widok drzewa
1. brak poziomych i pionowych suwaków, jako że przy konieczności przesuwania kilkuset osób przy pomocy kursorów "Nawigacja" jest gorzej jak do du*y. Dla pocieszenia dodam że w IE, plik HTML ma paski przewijania, ale to nie jest zasługą tego programu.

2. w dalszym ciągu brak możliwości edycji wielkości czcionki dla opisów nagłówka i stopki,

3. brak możliwości dowolnego usytuowania nagłówka i stopki (także pisałem o tym),

4. do pkt. 2 i 3 zasadnym wydaje się wprowadzenie funkcji Autosetup czyli prostokątów osób dopasowywała by sie automatycznie do wielkości czcionki i jakiegoś konkretnego formatu np A4 w pionie lub poziomie. Gdyby moja rodzina była mniej liczna, to to drzewo utworzyłbym w CorelDraw bez potrzeby kupowania .... tego programu.

5. pisałem o tym - zakładka "Kolorystyka osób > oznaczenie osób zmarłych..." dodać : Kolor tła, cień wokół ramki i grubość ramki.
Moja uprzednia propozycja była jak sądzę dużo łatwiejsza czyli w zakładce "Kolorystyka osób>wybierz typ osoby", dodać "Osoba zmarła" + ewent. "Oznaczanie osób zmarłych" (inne jak opisane wyżej) i to nie tylko w widoku drzewa.

6. brak możliwości wstawienia herbu rodziny lub/oraz innego obrazka, w dowolnych miejscach (pisałem o tym). Istnieje taka możliwość jedynie w opcji "Drukuj drzewo" ale nie jest to warte funta kłaków bo nie wiadomo gdzie się usadowią owe rysunki - to taki Totolotek. Można także Drzewo zapisać w JPG i wkleić dwolny obraz w dowolnym miejscu, ale do tego nie jest potrzebny ten program bo wystarczy prosty i bezpłatny IrfanView.

7. (dodaję, bo zapomniałem) nie zmieniono możliwości powiększenia ilości wierszy w ramce "Edycja drzewa>ogólne>Liczba wyświetlanych linii opisu", o czym pisałem w e-mailu do PL-Soft i zapewniano mnie że to się zmieni.

8. (dodane) brak możliwości dodania drugiego obrazka w dowolnym miejscu (pisałem o tym wczesniej)

9. (dodane) moim zdanie zapis drzewa w *.SVG jest raczej chory (tylko fragment widoczny na ekranie) - proponuję rozważyć zapis w *.PDF.

B. w HTML. Ponieważ przesyłanie rodzinie drzewa w JPG jest nieco wadliwe z praktycznego punktu widzenia, podjąłem kolejną próbę w HTML... i tu zonk. W HTML to się nie nadaje do wysłania. Otóż :

1. brak napisu nagłówka,

2. brak napisu stopki,

3. brak tła,

4. brak oznaczania osoby zmarłej np. ukośna kreska w narożniku

5. brak ramki zewnętrznej,

6. brak dodatkowych rysunków (herb czy inne).


Odp. musi być to najpierw w widoku drzewa, potem dalszy krok.

Pozdrawiam, ojciec rodziny i typowy programista

Administrator dnia Sob Paź 25, 2008 4:16 pm, w całości zmieniany 4 razy

Legacy to mercedes na rynku programów genealogicznych - jego poznanie wymaga jednak sporo pracy.

Możliwości techniczne mamy już całkiem spore, ale najważniejsze są, oczywiście, źródła informacji, bez których domowe tworzenie baz ograniczy się do perspektywy zakreślonej ludzką pamięcią, a więc zaledwie paru pokoleń, pamiętanych przez naszych krewnych. Ojciec wyżej podpisanego, zawodowy historyk, potrafił wyszperać dane od chwili przywędrowania rodziny z Wiednia do Galicji w końcu XVIII wieku, co pozwoliło zapisać całkiem pokaźne drzewo o ponad dwustuletniej rozpiętości. Nie każdy jednak ma historyka w rodzinie, więc trudno oczekiwać, że każda zainteresowana osoba będzie potrafiła przebić się przez pamiętniki, kalendarze i inne zapiski rodzinne, księgi parafialne, herbarze, słowniki biograficzne, spisy ludności, rejestry emigracyjne, książki adresowe i telefoniczne, inskrypcje nagrobne, archiwa, biblioteki czy urzędowe dokumentacje metrykalne. Zapaleńcy dadzą sobie radę z wieloma trudnościami, odkrywając ukryte w takich miejscach dane, ale dla większości osób będą one po prostu niedostępne.

Trzeba też pamiętać, że są ogromne luki w zapisach, szczególnie tam, gdzie burzliwe dzieje zniszczyły gromadzoną dokumentację - dotknęło to zwłaszcza zapisy parafialne w prowincjonalnych kościółkach, które padały nieraz ofiarą pożarów, grabieży czy zniszczeń wojennych. Tylko historię najświetniejszych rodów można prześledzić z dużą dokładnością na setki lat wstecz, gdy innym pozostaje odtworzenie nielicznych generacji. Dopiero publicznie dostępne bazy danych - brylują tutaj, jak dotąd, instytucje amerykańskie - dadzą za ileś lat szansę dotarcia do ukrytych w archiwach informacji, którą będą mogli wydobyć dokumentaliści dysponujący specjalistyczną wiedzą i całym spektrum technik z nauk pomocniczych historii oraz nowoczesnymi narzędziami informatycznymi.

================


Stopklatki z kamery cyfrowej
Studio Fotografii i Filmu „Video-Lux” w Koszalinie
http://videolux.republika.pl

====================
Obejrzyj filmy video:

1. www.rodowy.pl/video/intro_goral.WMV
2. www.rodowy.pl/video/gianfranco.WMV
3. www.rodowy.pl/video/1taniec_dziubak.WMV
4. www.rodowy.pl/video/poprawiny_goral.WMV
5. www.rodowy.pl/video/jubileusz100.WMV
6. www.rodowy.pl/video/tort_goral.WMV
7. www.rodowy.pl/video/replay_goral.WMV

.
Gdybyśmy pisali listy to stwierdziłbym, że na temat programów do tworzenia drzewa wypisano morze atramentu, a jak się pisze maile i posty – to jak to określić?

Każdy ma swój gust i swoje spojrzenie czy nawyki skłaniające do korzystania z takich lub innych aplikacji. Często kierujemy się wyglądem interfejsu, prostotą obsługi, czy jeszcze innym sobie znanym poglądem.
Podejrzewam (bowiem nie sprawdzałem wszystkich dostępnych programów) iż jest tak jak z samochodami – im droższy tym więcej wszelkiego rodzaju dodatków i możliwości np. tworzenia statystyk, rysunków drzewa, czy tworzenia kalendarzy imieninowo/urodzinowych z możliwością wysyłania maili do solenizantów. Za jakość, a czasem snobizm, trzeba niestety zapłacić

Pani Ewa ciągnąc mnie za język sprowokowała i moja wypowiedź w tym temacie – mam się wypowiedzieć – proszę bardzo- oto mój pogląd:
Zapoznam Państwa z czterema programami (niestety mam tylko dwa z nich na zdjęciach):

..... ......
............ Drzewo Genealogiczne........................................GreatFamily 2.2

Brother's Kepper - http://www.bkwin.net/
Angielski program z polskim interfejsem. Aplikacja płatna
(Moja uwaga – ma strasznie „toporny” wygląd drzewa...)

Drzewo Genealogiczne - http://www.drzewo-genealogiczne.pl/
Polska aplikacja do tworzenia drzewa genealogicznego. Aplikacja płatna.
Instrukcja w pliku PDF pod tym adresem: http://www.pl-soft.pl/opisy/pliki/dg-info.pdf
(Moja uwaga – obrazki z programu wyglądają zachęcająco...)

GreatFamily 2.2 - http://www.greatprogs.com/downloads.html
Angielskojezyczna aplikacja do tworzenia drzew genealogicznych z mozliwoscia importu plików GEDCOM i eksportu do formatu HTML. Jest dostepne spolszczenie do wersji 1.1 freeware. Wersja 2.2 jest płatna.
Wersja free 1.0 : http://yakipl.republika.pl/greatfamily10.zip (przynajmniej kiedyś tam była)
(Moja uwaga – wygląda dość sympatycznie...)

Personal Ancestral File (PAF) - http://www.familysearch.org/eng/paf/pafonline.asp
Aplikacja w pelni bezpłatna.
(Moja uwaga – ma strasznie „toporny” wygląd drzewa...)

Wszystkie powyższe spełniają trzy podstawowe dla mnie warunki – mają polskie znaki, możliwość zapisu w pliku GEDCOM (uniwersalny zapis drzewa genealogicznego umożliwiający przenoszenie danych pomiędzy różnymi programami) i możliwość stworzenia pliku HTML (do zaprezentowania w witrynie www)

Nadmienię tylko, że program Legacy jest chyba „mercedesem” wśród programów tego typu, ale ma jedną wadę (chyba dyskwalifikującą) – brak polskich znaków...

Omówiłem tylko kilka programów, a jeżeli ktoś ma ochotę na głębsze badania – tutaj znajdziecie państwo całe spektrum: http://yakipl.republika.pl/programy.html

Pamietajcie jednak Państwo, że każdy rodzaj zobrazowania powiązań rodzinnych np. w Wordzie, Excelu, czy wręcz Paint-cie jest dobry, jeżeli spełni Państwa warunki i Państwa umiejętności w obsłudze tych programów, pozwolą je zrealizować!!!

Na koniec moja ocena: gdybym dzisiaj wybierał (a robiłem to dwa lata temu; – pamietajcie Państwo, że jak zaczniecie wpisywać dane do jakiegoś programu – może się tak zdarzyć, że już pozostaniecie z nim na długie lata...), wahałbym się pomiędzy “Drzewem Genealogicznym”, a „Great Family”. Oba niestety są płatne...

Janusz Stankiewicz

The Sims 2 PL

W The Sims 2 ka?dy mo?e pokierowa? ?yciowymi losami swoich Simów. B?d? ich towarzyszem podczas dzieci?stwa, m?odo?ci i doros?o?ci. Simy rozpoczynaj? ?ycie z osobowo?ci?, któr? im nadajesz (lub, któr? dziedzicz? po rodzicach). Osobowo?? kszta?tuje si? pod Twoim wp?ywem i na podstawie Twoich wyborów. Podczas swojego ?ycia Simy kolekcjonuj? wspomnienia, na podstawie których okre?lana jest ich osobowo??, mo?liwo?ci wyboru i sposób ich zachowania. ?yciowe do?wiadczenia mog? mie? krótkotrwa?y lub d?ugotrwa?y efekt na stosunkach mi?dzy cz?onkami rodziny lub przyjació?mi. Do?wiadczenia Simów z dzieci?stwa mog? mie? wp?yw na ich dalsze ?ycie i zwi?zki z innymi. Twoje Simy mog? nawi?zywa? przyja?nie lub robi? sobie najgorszych wrogów. Twoje Simy zamieszkuj? realistyczny i t?tni?cym ?yciem trójwymiarowy ?wiat, którzy tworzysz. Buduj?c dom, b?dziesz móg? skorzysta? z wielu interesuj?cych opcji, dzi?ki którym postawisz pi?tra, strych i
spadzisty dach. Mo?esz wybiera? spo?ród setek nowych przedmiotów i obiektów. Wiele z nich mo?na dostosowywa? w trakcie gry do w?asnych upodoba?. Gdy ju? wybudujesz wymarzony dom, b?dziesz móg? zrobi? zbli?enie i przyjrze? si? ?yciu Twoich Simów. Rzu? okiem na to co maj? w lodówce i zobacz wyrazy ich twarzy. The Sims™ 2 oferuje wiele nowych mo?liwo?ci, które wprowadzili?my w odpowiedzi na pro?by fanów gry. Dlatego mo?ecie by? pewni, ?e rozgrywka w drugiej cz??ci b?dzie
niesamowicie rozbudowana i dostarczy wielu niezapomnianych wra?e?. Opcja tworzenia Simów umo?liwi kreowanie wyj?tkowych i niesamowicie szczegó?owych twarzy. Mo?na wybiera? ró?norodne fryzury, makija?e i akcesoria. Dost?pny jest szeroki asortyment ubra?: codziennych, oficjalnych i zwariowanych. Podtrzymuj?c tradycj? umo?liwiania graczom dostosowywania rozgrywki, The Sims 2 oferuje opcj? wykorzystywania elementów przygotowanych w innych programach.
Najwa?niejsze cechy
Geny:
Poprowad? Simy przez okres ca?ego ?ycia i wyznacz kierunek ich rozwoju. Teraz Simy przekazuj? swoje cechy kolejnym pokoleniom. Dzi?ki wprowadzeniu do gry DNA, w The Sims 2 istnieje mo?liwo?? dziedziczenia cech fizycznych i osobowo?ci, tak wi?c nowe pokolenia b?d? przypomina? wygl?dem i zachowaniem swoich przodków. Pokieruj Simami przez dzieci?stwo, wiek m?odzie?czy i doros?o??, a nast?pnie poznaj kolejnych nast?pców rodu i rozbuduj drzewo genealogiczne.
Marzenia:
Okre?l ?yciowe priorytety twoich Simów. S?awa, bogactwo, rodzina, wiedza czy romans?
Chcesz, by zostali wspania?ymi kochankami czy nieudacznikami? Maj? ?y? w dostatku, a mo?e w n?dzy? Zosta? g?upcami czy geniuszami? Daj im czego chc? i niech ciesz? si? ?yciem. Oczywi?cie mo?esz kompletnie zrujnowa? im ?ycie. Wybór nale?y do ciebie.
Skrajno?ci:
Czy twój m?odociany Sim zostanie aresztowany przez policj?? A mo?e b?dzie ci??ko pracowa?, we?mie ?lub dla pieni?dzy lub odziedziczy prawdziw? fortun?? W The Sims 2 cieszysz si? pe?ni? ?ycia. B?d? ?wiadkiem najwa?niejszych momentów, dzi?ki którym ?ycie twoich Simów b?dzie pe?ne niezapomnianych chwil.
Liczy si? kreatywno??:
The Sims 2 oferuje wr?cz niesko?czon? liczb? mo?liwo?ci twórczych. Dzi?ki opcji kr?cenia filmów mo?esz przygotowa? kolekcj? rodzinnych filmów. Wystarczy wybra? obsad?, sceneri?, a nast?pnie poprowadzi? kamer?, by uchwy? na ta?mie akcj? z ekranu gry. Je?li chcesz przyjrze? si? szczegó?om, w ka?dej chwili mo?esz zrobi? zbli?enie! Nowy system tworzenia Simów to jeszcze wi?kszy wybór twarzy, fryzur oraz ubra?. W prosty sposób mo?na przenosi? do gry w?asnor?cznie przygotowane elementy, co daje wr?cz niesko?czon? liczb? kombinacji dostosowywania rozgrywki. Zbuduj dom swoich marze? lub zaprojektuj dzielnic?, dzi?ki opcjom projektowania budynków i mebli.

Wymagany procesor: 700 Mhz
Wymagany system operacyjny: Windows 98SE/ME/2000/XP
Wymagana ilo?? wolnego miejsca na dysku: 2 Gb
Wymagana ilo?? pami?ci RAM: 256 Mb

hmmm piszę z perspektywy osoby, która niedawno skończyła jedne studia i za około pół roku skończy drugie (i po zebraniu kasy szykuje się na trzecie :p ).
Rzeczywiście, niesłychanie ważnym jest co się chce w życiu robić, co jest twoją pasją, zamiłowaniem, w czym czujesz się dobry i w czym się widzisz w przyszłości (i nie musi to być jedna rzecz). Fantastycznym jest, gdy jesteś pasjonatem pewnej wybranej dziedziny i niemalże z uporem maniaka, pewnym "fanatyzmem" (w pozytywnym znaczeniu) realizujesz się w tym - przykładem niech będzie mój starszy cioteczny brat: od zawsze interesowało go szperanie, szukanie w starych dokumentach, drzewa genealogiczne, odnajdywanie przodków itd itp. I ukończył archeologię na UW, zdobył tytuł doktora i pracuje w PANie w Instytucie Archeologii, jeździ po świecie na różne stanowiska archeologiczne i robi to co kocha i uwielbia.

Gorzej jest (moim skromnym zdaniem) gdy interesujesz się wieloma rzeczami i nie masz takiego wyraźnego konika, wyraźnego hopla na punkcie czegoś. Niby coś chcesz studiować, w czymś pogłębiać wiedzę, ale hmmm to drugie też by się przydało, tego trzeciego też można by się pouczyć, bo może kiedyś będzie zapotrzebowanie na rynku i zrobię wielką kasę. I tak w kółko - co tu robić, czego i gdzie się uczyć. Gorzej w tym sensie, że nie wiesz od czego i gdzie zacząć i czy to będzie dobry wybór.

Ja byłam i jestem przedstawicielką - niestety, albo i stety - tej drugiej części. Niby od zawsze lubiłam liczby, liczenie, bilansowanie, kosztorysy, zliczanie, podliczanie i kiedyś tam myślałam o księgowości. No to poszłam na ekonomię (którą już właśnie ukończyłam). Ale uwielbiam matematykę i czasem widzę siebie jako niespełnionego matematyka, wyobrażam sobie że np. udzielam korepetycji z mojej kochanej matmy i przy tym opowiadam ludziom jaka to ciekawa i piękna dziedzina, opowiadam o życiu matematyków, o tym ile matematyka wnosi do życia i jak fantastyczne są np.fraktale. Innym razem z kolei chce się podreperować z informatyki i programowania - całe liceum miałam informatykę, no i drugi kierunek moich studiów to informatyka i ekonometria. Widzę siebie jak swobodnie tworzę i zarządzam bazami danych, machnę jakiś podręczny program dla koleżanek z księgowości, coś tam pogrzebię w sprzęcie i wiem o co chodzi itp.

Ale też nachodzą mnie myśli, że może jednak coś bym się z grafiki nauczyła, że chciałabym ruszyć swój dawno zapomniany talent plastyczny, albo może zostać dekoratorem wnętrz, architektem krajobrazu, chciałabym się nauczyć fajnie szyć i może robić ciuchy, profesjonalne gotowanie też by było fajne ..... itd itp

Sory że tak się rozmarzyłam, ale chciałam wam pokazać, że nie powinno się zatrzymywać na jednym jedynym "przedmiocie". To nie jest tak, że jak zdecydujesz się kształcić w jednym przedmiocie, to resztę sobie odpuść. Trzeba się uczyć w życiu możliwie wszystkiego, a na pewno wielu rzeczy, bo nie wiadomo co się kiedy przyda. Pamiętajcie też, że nie żyjemy tylko raz. To czego się nauczymy w danym życiu, to jak nas to wzbogaci przenosimy dalej i z każdym życiem umiemy więcej i więcej.

Ja wiem, że nie zakończę "życia" tylko na ekonomii - lecę dalej. Jedne studia, drugie i pewnie coś podyplomowo jeszcze. A potem przeróżne kursy, szkolenia, praktyki - co mi tylko do głupiego łba przyjdzie i tak do starości, aż zdrowie pozwoli. I się tak nakręcę że będę kończyć w następnych życiach

Kurnaaa, żem się rozgadała :-p (ale to winko tak na mnie podziałało )

Warto wiedzieć, że turystyka górska Polaków zrodziła się nie w Karpatach, a właśnie w Sudetach. Nie bez powodu piewsze polskie przewodniki górskie były właśnie przewodnikami sudeckimi. Przewodniki górskie po Karpatach nie mogły pojawić się wcześniej, zbyt bowiem nikły był stopień rozwoju polskiej turystyki górskiej na przełomie XVIII i XIX wieku, zwłaszcza po Tatrach i Beskidach, bowiem trwało jeszcze tych gór turystyczne odkrywanie...

Pozwolę sobie w tym miejscu zamieścić artykuł - szkic do wzajemnych związków Wielkopolski i Wielkoplan z Sudetami.

Motto:
Jeśliś kochał, walczył, wierzył,
Poznał prawdę, gonił chmury.
Przebrnął morze, świat przemierzył,
Poznaj jeszcze śląskie góry.
(nie Wincenty Pol)
- zapis Gracjana Kościńskiego z Wrocławia i Wacława Grodzkiego z Poznania w księdze pamiątkowej schroniska "Nad Śnieżnymi Kotłami" 20 grudnia 1912 r.

Wzajemne związki Wielkopolski z Sudetami wydają się być odwiecznymi. Z całą pewnością sięgają one początków państwowości polskiej. Górskie przełęcze Sudetów musieli pokonać przybywający z Czech do kraju Polan (Wielkopolski) pierwsi chrześcijańscy misjonarze, w tym Wojciech, biskup Pragi spokrewniony ze znakomitym czeskim królewskim rodem Przemyślidów. Wcześniej zapewne przemierzali te góry wysłannicy polskiego księcia do Czech. Niewątpliwie tą samą, najbliższą drogą wiodącą przez Sudety, zwane Górami Czeskimi (Montes Bohemiae), dociera do Poznania ze swą świtą czeska księżniczka Dobrawa, żona księcia Mieszka I.

W 1038 r. przez Sudety przechodzi czeski książę Brzetysław I ze swoimi wojskami na wyprawę wojenną do Polski. Ludność zamieszkującą okolice grodu Giecz koło Gniezna, który poddał się nie mogąc wytrzymać siły natarcia jego wojsk, książę zabiera z sobą w powrotną drogę do Czech i osiedla koło Domaźlic, gdzie od Giedczan pochodzi miejscowość Hědčany (o tym fakcie wzmiankował czeski kronikarz Kosmas). Cała ta ludność musiała pokonać daleką drogę wiodącą z pewnością przez Sudety. W 1110 r. przekroczył Sudety Bolesław Krzywousty zaskakując nie spodziewających się jego ataku z tej strony Czechów.

Z kolei w XV w. wędrują przez Sudety do Wielkopolski poszukujący schronienia przed prześladowaniami czescy husyci, a później bracia czescy. Ze wsi Bílá Voda, leżącej u podnóża Karkonoszy, wyrusza w drogę do wielkopolskiego Leszna w roku 1628 znakomity czeski pedagog Jan Amos Komensky. Długo by tu można wymieniać kolejne przykłady emigracji ludności i wędrówek przez Sudety między Czechami a Wielkopolską.

Jak dowodzą źródła pisane, przede wszystkim listy i pamiętniki, Wielkopolanie począwszy od XVIII w. zaczęli coraz liczniej przyjeżdżać w Sudety, jako kuracjusze uzdrowisk. Tutaj leczyli się, udzielali się w życiu towarzyskim, ale także zwiedzali okolice, poznawali sposoby gospodarowania ówczesnych właścicieli tych ziem, niejednokrotnie ze zdumieniem dowiadywali się o ich polskim piastowskim rodowodzie.

Osobną grupę, z cała pewnością mniej liczną, stanowili, przybywający na Dolny Śląsk z obowiązku wielkopolscy rękodzielnicy, podwyższający swoje kwalifikacje przez tzw. wędrówki czeladnicze (w 1832 r. pruskim przepisem zniesione). Tradycja tych wędrówek dotrwała prawie do I wojny światowej. Jako przykład mogą tu posłużyć wojaże po Europie, zakończone pobytem w... Kłodzku, poznańskiego introligatora Stanisława Haremzy, opisane w książce "Poznańskie wspominki. Starzy poznaniacy opowiadają" (Poznań, 1960).

Do dziś zachowały się, wprawdzie nieliczne, zabytki związane z pobytem niektórych Wielkopolan w Sudetach, jak np. cokół pomnika św. Jana Nepomucena w Cieplicach Śl., ufundowany w 1758 r. przez Rafała Gurowskiego, kasztelana poznańskiego i starostę Wschowy. Jednym z takich znakomitych zabytków, potwierdzających związki Wielkopolan ze śląskimi górami, jest także pomnik Wincentego Priessnitza w Poznaniu.



Barokowy pomnik św. Jana Nepomucena w Cieplicach Śl.
ustawiony na cokole ufundowanym przez Rafała Gurowskiego
- kasztelana poznańskiego i starostę wschowskiego

Niezbitym dowodem pobytu i wędrówek Wielkopolan po Sudetach, pozostały wpisy w księgach pamiątkowych schronisk, m.in. Śnieżki. To właśnie z tych, często lakonicznych zapisków, wiemy dziś, że w Górach Ryfeyskich (bo tak kiedyś nazywano Sudety) gościli ludzie tej miary co: Józef Wybicki (1747-1822) - generał w legionach Dąbrowskiego, wojewoda i senator, twórca naszego hymnu narodowego; Teofil Wolicki (1767-1829) - arcybiskup poznański, obrońca narodowego charakteru kościoła polskiego, inicjator budowy Złotej Kaplicy w katedrze poznańskiej - miejsca spoczynku doczesnego naszych pierwszych władców z linii piastowskiej: księcia Mieszka I i króla Bolesława Chrobrego; hrabia Edward Raczyński (1786-1845) z podpoznańskiego Rogalina, inicjator budowy wspomnianej Złotej Kaplicy, fundator pierwszej publicznej biblioteki w Wielkopolsce nazwanej imieniem jego rodu; Hipolit Cegielski (1813-1868) - profesor języka polskiego, łaciny i greki w słynnym poznańskim Gimnazjum Św. Marii Magdaleny, ceniony współpracownik i redaktor znaczących pism poznańskich, kupiec i pionier przemysłu wielkopolskiego, wiceprezes Towarzystwa Naukowej Pomocy oraz Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu, oraz wielu innych bardziej lub mniej znaczących Wielkopolan.

Wzniosłe przeżycia estetyczne w górach, przywoływały im nierzadko na myśl dawną świetność Rzeczypospolitej, prowokowały do rozważań o sprawach ogólnoludzkich i wyrażania uczuć patriotycznych, w tym żalu nad rozdartą rozbiorami Ojczyzną. Niemałe wrażenie na księciu Antonim Radziwille (1775-1833) - Namiestniku Wielkiego Księstwa Poznańskiego i kompozytorze, musiały wywołać Karkonosze oglądane od strony Jeleniej Góry i niewysokie, lecz malownicze Wzgórza Łomnickie rozłożone wzdłuż Kotliny Jeleniogórskiej, skoro w 1824 r. nabył on od rodziny pruskiego namiestnika Śląska von Hoyma posiadłość Ciszyca (wówczas Ruhberg) w pobliżu Kowar - mały folwark z empirowym pałacykiem z początku XIX w. oraz pozostałości zameczku myśliwskiego w typie romantycznej pseudoruiny, wzniesionego około 1790 roku na szczycie wzgórza dziś zwanego Radziwiłłówką (463 m n.p.m.), z przeznaczeniem na letnią rezydencję. Tu jego córka - Eliza, zwana zasłużenie "Aniołem z Ciszycy" z racji urody, zdolności malarskich i muzycznych, a nade wszystko wielkiej dobroci, zwłaszcza dla okolicznych biednych wieśniaków, przeżyła w latach 1822-1830 swoją pierwszą i jedyną, autentyczną i tragiczną miłość do pruskiego następcy tronu Wilhelma, późniejszego króla Prus i cesarza niemieckiego. Po przedwczesnej śmierci Elizy w 1834 r., posiadłość odziedziczyła jej siostra - Wanda Czartoryska. W posiadaniu rodziny Czartoryskich Ciszyca pozostawała do 1927 r.



Ruina zameczku myśliwskiego na wzgórzu Radziwiłłówka koło Kowar

Wspomnieć należy, że Eliza Radziwiłłówna zasłużyła się dla innego jeszcze miejsca w Sudetach. W 1820 r. w Lądku Zdroju, w miejscowym “Hotelu de Pologne", będącym własnością jej rodziców, założyła ona bibliotekę z m.in. polskim księgozbiorem, z myślą o rodakach przybywających do wód.

W XIX w. trzykrotnie przebywał w Sudetach zasłużony Poznańczyk - dr Karol Marcinkowski (1800-1846) - ofiarny lekarz i społecznik, inicjator założenia spółki akcyjnej "Bazar" wspomagającej polską przedsiębiorczość w silnie wówczas germanizowanej Wielkopolsce oraz Towarzystwa Naukowej Pomocy dla Młodzieży Wielkiego Księstwa Poznańskiego.

Po raz pierwszy Marcinkowski zmuszony był udać się do Szczawna Zdroju (wówczas Bad Salzbrunn) w 1820 r. w sierpniu w trakcie studiów medycznych na uniwersytecie w Berlinie, po przebytym "katarze płuc".

Po raz drugi dr Marcinkowski przebywał w Sudetach pod przymusem. Za czynny udział w powstaniu listopadowym, decyzją króla Prus został skazany w 1836 roku na karę 3-miesięcznego pobytu w twierdzy w Świdnicy (była to kara złagodzona w wyniku interwencji naczelnego prezesa prowincji Eduarda von Flottwella). Odbywanie kary dr "Marcin" rozpoczął 1 sierpnia 1837 r. Początkowo rzeczywiście mieszkał w murach twierdzy, ale później jej komendant na polecenie płk. Willisena pozwolił mu na przebywanie po 6 godzin dziennie w mieście, w prywatnej kwaterze. Marcinkowski pisał tu rozprawę naukową, prowadził ożywioną korespondencję i przyjmował odwiedzających go przyjaciół i znajomych przebywających na leczeniu w Szczawnie Zdroju. Odbywanie kary zostało przerwane na czas epidemii cholery w Poznaniu, po czym Marcinkowski zmuszony był powrócić do Świdnicy. Po prośbie wystosowanej przez magistrat miasta Poznania do króla Prus o uwolnienie dr "Marcina", 17 grudnia 1837 r. zwolniono go od reszty kary.

Pod przymusem przebywali też w Twierdzy Kłodzkiej inni Wielkopolanie. Za udział w Powstaniu Styczniowym na mocy wyroku sądu pruskiego w 1864 roku osadzeni zostali: Wacław Koszutski - adiutant gen. Taczanowskiego, Walerian Hulewicz - uczestnik walk w okresie Wiosny Ludów, mianowany w 1863 roku przez Rząd Narodowy podczas Powstania Styczniowego komisarzem w powiecie wrzesińskim, Stanisław Sczaniecki - działacz towarzystw rolniczych, współredaktor pisma "Ziemianin", absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, Włodzimierz Wolniewicz - publicysta i działacz gospodarczy (skazany na karę śmierci i objęty później amnestią), ziemianin Erazm Wolniewicz i ks. Jan Rymarkiewicz.

W 1873 roku w murach Twierdzy Kłodzkiej został uwięziony przez władze pruskie ks. Augustyn Szamarzewski, wybitny działacz społeczno - gospodarczy.

Wracając do postaci dr. Marcinkowskiego po raz trzeci przebywał w Sudetach, po przebytej ciężkiej chorobie, kiedy gościł na kuracji w Dusznikach (wtedy Reinerz) w 1842 r., od maja do lipca. Około 20 lipca tego samego roku wyjechał do Cieplic (Warmbrunn) na kurację przeciwreumatyczną.

Pobyt w uzdrowisku dolnośląskim dla majętniejszych osób z Wielkopolski nie był zbyt poważnym wydatkiem i tak np. w 1842 r. Bibianna Moraczewska (1811-1887) - autorka poczytnych w owych latach powieści, za dwumiesięczny pobyt w Polanicy (wówczas Aldheide) zapłaciła przeszło 100 talarów.

Niektórzy Wielkopolanie, ujęci pięknem Sudetów, pozostali w nich do końca swego życia, jak dr Aleksander Ostrowicz (1839-1903), rodem z Gostynia Wlkp., od 1875 r. przez blisko 30 lat ordynujący w sanatorium "Thalheim" (w wolnym tłumaczeniu: "Dom w dolinie") w Lądku Zdroju (wtedy Bad Landeck), wspólnie ze swoją żoną Klarą - pielęgniarką. "Dom w dolinie" stał otworem dla tych rodaków, których stać było na leczenie w Lądku.

Z inicjatywy dr. Ostrowicza i dr Wehse powstało w Lądku Towarzystwo Upiększania Miasta. Ostrowicz zajmował się także turystyką, byt członkiem lądeckiej sekcji kłodzkiego Towarzystwa Górskiego (GGV - Glatzgebirgs-Verein), od jego założenia tj. od 1881 r. pełnił w nim funkcje skarbnika, zastępcy skarbnika i członka zarządu.

Ostrowicz utrzymywał stałe kontakty ze środowiskiem poznańskich medyków. W latach 1892-1899 w sezonach letnich praktykował w Lądku ceniony wówczas w Poznaniu lekarz Józef Pomorski (1861-1932), chirurg i ginekolog, a od 1897 r. leczył tu także dr Antoni Chłapowski, również z grodu Przemysława.

Dr Ostrowicz w sezonach zimowych ordynował w San Remo (nadmorskie uzdrowisko we Włoszech w Ligurii na Riviera di Ponente nad Morzem Liguryjskim), co dla nas stanowi dziś dodatkowe potwierdzenie poziomu i rzetelności jego praktyki lekarskiej.

Dzielem życia Ostrowicza - turysty stał się 200-stronicowy przewodnik po Lądku Zdroju i okolicach, wydany przez niego własnym nakładem w Poznaniu w 1881 r. u J. I. Kraszewskiego i Wł. Łebińskiego - "Landek w Hrabstwie Kłodzkiem w Szląsku. Podręcznik informacyjny dla gości kąpielowych". Publikację tę Ostrowicz zadedykował prof. Ottonowi Spielbergowi - swojemu nauczycielowi akademickiemu z uniwersytetu we Wrocławiu.



Strona tytułowa polskiego przewodnika po Lądku

W 110-lecie edycji tego przewodnika, członkowie Klubu Sudeckiego PTTK im. dra Aleksandra Ostrowicza w Poznaniu, postanowili uczcić zasługi "ojca polskiej turystyki górskiej" na Ziemi Kłodzkiej przez umieszczenie tablicy pamiątkowej. Niestety, ówczesne władze Lądka Zdroju i Stronia Śląskiego, po kolei odmówiły zgody na jej lokalizację. Historia surowo oceni kiedyś ludzi małych duchem za brak szacunku dla patriotyzmu i rzetelnej pracy prekursorów naszej europejskiej obecności w Sudetach już w XIX w. Ostatecznie tablica ta została w rok później umieszczona w Muzeum Ziemi Kłodzkiej.

Osobą, która w Lądku połączyła czasy stare z obecnymi, była krewna dra Ostrowicza - Maria Sierpińska (1866-1950) - rodem z Leszna Wielkopolskiego, która prześladowana przez władze pruskie za nauczanie w języku polskim straciła pracę i znalazła ją ponownie pod koniec lat osiemdziesiątych w sanatorium "Dom w dolinie". Sierpińska w lalach 1906-1933 prowadziła własny pensjonat "Polonia" w Lądku, zabrano go jej po dojściu do władzy hitlerowców.

Po wojnie, w polskim już Lądku, niestety również nie mogła prowadzić swego pensjonatu. Zmarła zapomniana przez wszystkich w 1950 roku. Miejscem jej spoczynku stał się, podobnie jak i dla małżeństwa Ostrowiczów, tzw. Nowy Cmentarz przy ul. Śnieżnej w Lądku.



Tablica dr. Aleksandra Ostrowicza na Nowym Cmentarzu w Lądku

Innym Wielkopolaninem, związanym z Sudetami, był ordynujący od roku 1892 w Dusznikach dr Władysław Stan - specjalista chorób płuc i laryngolog. W czasie jego wieloletniego pobytu, dzięki przychylności magistratu Dusznik, założono małą bibliotekę dzieł polskich i czytelnię polskiej prasy. Pytania o to jak długo dr Stan leczył w Dusznikach i czy pozostawał w nich do końca życia - na razie muszą pozostać bez odpowiedzi.

Opisy piękna sudeckich gór, relacje z kurortów, a później – reklamy pensjonatów, pojawiały się na łamach XIX-wiecznej prasy wielkopolskiej ze szczególnym nasileniem w sezonach letnich,

W poznańskiej "Gazecie Polskiej" w 1849 r. ukazywały się fragmenty powieści Julii Molińskiej - Woykowskiej (1816-1851) - "Z Kudowy". W całości powieść ukazała się w Poznaniu w 1850 r., a autobiograficzny wstęp do niej wiązał się z pobytem Woykowskiej w Kudowie w 1845 r. Woykowska była poetką, publicystką, powieściopisarką i autorką utworów dla dzieci Wspólnie z mężem - Antonim Woykowskim redagowała jeden z najlepszych polskich periodyków doby romantyzmu - poznański "Tygodnik Literacki".

Korespondencję z sudeckich zdrojów zamieszczały ukazujące się w stolicy Wielkopolski: “Dziennik Poznański" (w rubryce “Echa z wód") oraz “Kurier Poznański".

Wymownym świadectwem zainteresowania Wielkopolan Sudetami, były przewodniki i broszury wydawane w XIX i XX w. w Poznaniu, po II wojnie światowej dołączyły do nich opracowania popularnonaukowe i naukowe.

Relacje podróżnicze Wielkopolanina rodem z Piły – Stanisława Staszica, zawarte w jego pracy: "O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin Polski", wydanej w 1815 r., w której opisuje również Sudety, były bardzo cenne i wykorzystywano je w roli informacyjno – przewodnikowej. Z tego też powodu niektórzy uważają jego dzieło za bezpośredniego protoplastę dzięwiętnastowiecznych i późniejszych polskich przewodników górskich.

Na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XIX w. dwukrotnie wydano w Poznaniu, objaśniony z niemieckiego przez Wielkopolanina Jana Kołodziejowskiego, przewodnik w postaci opisu litografii Karola Mattisa – właściciela drukarni w Kowarach – "Olbrzymie góry...". Była to pierwsza, przeznaczona dla Polaków, edycja przewodnika po Karkonoszach, który równocześnie można uznać za najstarszy wydany w języku polskim przewodnik górski.



Strona tytułowa unikatowego pierwszego polskiego przewodnika po Karkonoszach

W 1878 (?) i 1880 r. wydano w Poznaniu niewielki druk autorstwa Gottbolda Scholtza “Chudoba..." popularyzujący walory i możliwości kuracyjne Kudowy. Było to kolejne tłumaczenie z niemieckiego.

W 1881 r. wspomniany wyżej dr Ostrowicz wydał swój przewodnik po Lądku Zdroju i okolicach.

Z 1894 r. pochodziła 32-stronnicowa broszura reklamująca zdrój dusznicki – “Kąpiele w Reinerz...", przy czym inicjatywa wydania tej publikacji wyszła od władz miasta Dusznik, a konkretnie – od bardzo przychylnego Polakom burmistrza Paula Denglera. Druk ten ukazał się w Poznaniu u Fr. Chocieszyńskiego.

W 1914 r. w tym samym mieście wydrukowano informator o Polanicy – “Altheide. Wody kuracyjne..."

Okres I wojny ze względów zrozumiałych wpłynął na zmniejszenie liczby Wielkopolan przybywających w Sudety. O ustawicznym napływie Polaków – w tym Wielkopolan – do uzdrowisk sudeckich po zakończeniu wojny świadczyło zatrudnienie w nich lekarzy – ich ziomków, którzy ordynowali jeszcze do lat trzydziestych. Wcześniej, bo w latach dwudziestych, różne instytucje niemieckie na Dolnym Śląsku rozpoczęły zabiegi w celu pozyskania polskich turystów. Publicyści dolnośląscy apelowali do ówczesnych władz rejencji o utrzymywanie bliższych kontaktów z Polską, domagali się ułatwień komunikacyjnych, celnych i dewizowych. M.in. sprawę tę podniósł w 1928 r. organ prasowy uzdrowisk dolnośląskich. W takiej sprzyjającej z początku atmosferze w latach 1914-1933 w Polanicy prowadziła swój pensjonat “Willa Chartotte" w pobliżu domu zdrojowego i łazienek, Wielkopolanka – mecenasowa Gładyszowa z Szamotuł. Jak można sądzić, takich pensjonatów polskich w Sudetach było wówczas więcej.

Okres hitleryzmu położył tamę przyjazdom Wielkopolan w Sudety. Polaków zamieszkujących wówczas w Sudetach spotykały szykany, podobnie byli traktowani nieliczni przyjezdni.

W tym złowieszczym czasie, w Wielkopolsce, w zaciszu Winnej Góry, jakby na przekór temu co miało wkrótce nadejść, pisał swoje prace na temat nazw miejscowych Słowiańszczyzny Zachodniej ks. prof. Stanisław Kozierowski (1874-1949) – historyk i onomasta z Uniwersytetu Poznańskiego. Wcześniej, bo w 1900 r., również Wielkopolanin – Józef Mycielski napisał swoją pracę na temat pierwotnych nazw słowiańskich na Śląsku Pruskim. Obu autorów możemy więc dziś uważać za prekursorów obecnego nazewnictwa polskiego w Sudetach.

Przedwojenny prezydent Poznania Cyryl Ratajski (1875-1942) wg relacji jego syna Ziemowita kilkakrotnie przebywał na Śnieżce. Ratajski dążył do zacieśnienia stosunków polsko-czeskich, i to od dawna. Należał bowiem wraz z żoną Stanisławą do współzałożycieli Towarzystwa Polsko-Czechosłowackiego w Poznaniu (1925). Za działalność na rzecz zbliżenia tych dwóch narodów nadano mu członkostwo honorowe Towarzystwa, a w roku 1929 otrzymał od rządu czeskiego komandorię Orderu Białego Lwa. Nie trzeba tu wielkiej wyobraźni, aby sobie dopowiedzieć, że jego kontakty z Czechami z pewnością miały miejsce m.in. podczas ulubionych wędrówek po Sudetach i kilkukrotnych wejść na Śnieżkę. W jednym z jego przemówień czytamy: "Tworzy się potężna – jak potężną jest zawiść i nienawiść – koalicja państw rzekomo pokrzywdzonych traktatem wersalskim, sojusz ten zawiera się – jeśli już nie jest zawarty – w moc złowrogą, zagrażającą pokojowi europejskiemu. Nawała ta na widnokręgu już jest widoczna, rośnie z siłą nadciągającej burzy i wyładuje się niechybnie nad narodami czeskim i polskim. Biada Czechom i Polakom, jeśli nie dojrzą grozy bezpośrednio nad nimi wiszącej; biada im, jeśli poprzez najlepsze chęci pokojowe nie dostrzegą dość wcześnie zarzewia pożaru (...)" (z przemówienia na akademii w dniu 28.X.1932).

Tymczasem nadszedł rok 1933 – na Dolnym Śląsku i Śląsku Opolskim rozpoczęło się likwidowanie nazw pochodzenia słowiańskiego.

Kiedy wybuchła II wojna światowa, a wraz z nią nastała okupacja, Wielkopolanie już nie jako turyści i kuracjusze, lecz jako więźniowie III Rzeszy, spoglądali na Sudety z rozsianych tu oflagów, stalagów, więzień, obozów pracy i obozów koncentracyjnych. Staraniem dr. Zenona Szymankiewicza, historyka i krajoznawcy z Poznania, wielkiego miłośnika Ziemi Kłodzkiej, upamiętniono więzionych w czasie hitlerowskiej okupacji w Kłodzku Poznaniaków umieszczając na murze Twierdzy Kłodzkiej monumentalną tablicę z polskim orłem.

W czasie okupacji byli pracownicy Uniwersytetu Poznańskiego utworzyli na terenie Generalnego Gubernatorstwa konspiracyjny Uniwersytet Ziem Zachodnich (UZZ). Pod względem politycznym dążenia te inspirowała założona jesienią 1939 r. w Poznaniu organizacja podziemna pod nazwą “Ojczyzna". Pod jej patronatem niejako próbowano kontynuować działalność Związku Obrony Kresów Zachodnich, Polskiego Związku Zachodniego (działał od 1934), Zachodniej Agencji Prasowej i innych poznańskich stowarzyszeń przedwojennych. Członkowie “Ojczyzny" brali udział w konspiracyjnej działalności krajowych agend polskiego rządu na emigracji, a szczególnie Departamentu Informacji i Propagandy Delegatury Rządu na Kraj. W listopadzie 1942 r. przystąpiono do wydawania miesięcznika konspiracyjnego “Ziemie Zachodnie Rzeczypospolitej". Pismo to powstało z inicjatywy Kiryła Sosnowskiego (ps. “Konrad"). Redagował je Aleksander Rogalski (ps. “Remigiusz"). Już w pierwszym numerze pisma sformułowano program rewindykacji ziem macierzystych Polski. Nawiązano w nim do pojęcia określonego przed wojną przez Zygmunta Wojciechowskiego (1900-1955) – historyka państwa i prawa, członka ZOKZ. Wśród wydawnictw konspiracyjnych UZZ znalazła się m.in. mapka przyszłej postulowanej zachodniej granicy Polski z wyraźnym oznaczeniem granicy południowej opartej o Sudety.

Po 1945 roku Dolny Śląsk i Śląsk Opolski, a wraz z nimi Sudety wróciły do Polski. W założonym po wojnie w Poznaniu Instytucie Zachodnim dziedziną zainteresowań naukowych stała się m.in. problematyka ziem odzyskanych, Z pionierskich przedwojennych prac ks. prof. Kozierowskiego skorzystała komisja nazewnicza pod przewodnictwem prof. Rosponda, niestety nie zawsze jednak ściśle oddając dawne sudeckie miana.

Lata powojenne zaznaczyły się licznymi wyjazdami Wielkopolan na Ziemie Zachodnie w celu ich zaludnienia i zagospodarowania. Pierwsza wycieczka PBP “Orbis" z Poznania zorganizowana w 1946 r., obrała sobie za cel Dolny Śląsk, w tym zwiedzano Jelenią Górę i Kłodzko.

Wart wzmianki jest fakt wydania pierwszego powojennego "Przewodnika po Karpaczu i okolicy" (Jelenia Góra 1948), napisanego społecznie przez Wielkopolanina rotmistrza Stanisława Kazimierza Taczaka, syna gen. bryg. Stanisława Taczaka (1874-1960) – pierwszego Naczelnego Dowódcy Powstania Wielkopolskiego; przed wojną oficera kawalerii, w czasie wojny żołnierza AK, a po wojnie – jednego z pierwszych "gazdów" z Karpacza, wicedyrektora uzdrowiska, założyciela Biura Obsługi Ruchu Turystycznego i współzałożyciela Pogotowia Górskiego w Karpaczu, delegata Polskiego Związku Narciarskiego. Gen. Taczak, mimo sędziwego wieku, przyjeżdżał do syna do Karpacza na wypoczynek.

Pierwszą powojenną pionierską pracę naukową obejmującą sporą część Sudetów był "Dolny Śląsk" pod red. Kiryła Sosnowskiego i Mieczysława Suchockiego, wydany przez Istytut Zachodni w Poznaniu w 1948 r. Napisanie tej książki poprzedziła ekspedycja naukowa pod kierownictwem profesora Uniwersytetu Poznańskiego dr. Zdzisława Kaczmarczyka (1911-1980). Ekspedycja przebyła samochodami 6000 km (!). Jeszcze dziś zwraca uwagę czytelnika staranna, jak na ówczesne możliwości, szata edytorska, liczne bardzo wyraźne zdjęcia i wiele interesujących rycin. Razem oba tomy liczyły 1004 strony (!). Załączniki stanowiły mapy i plany oraz drzewo genealogiczne Piastów Śląskich.

Mniejszą – wschodnią część Sudetów objął również 2-tomowy "Górny Śląsk", kolejna praca zbiorowa wydana przez Instytut Zachodni w Poznaniu, w tej samej co "Dolny Śląsk" serii "Ziemie Staropolskie" pod red. Zygmunta Wojciechowskiego.

Od 1945 r. Instytut Zachodni wydaje "Przegląd Zachodni". W 1962 r. wydano w Poznaniu "Bibliografię Ziem Zachodnich 1945-1958" autorstwa F. Czarneckiego. Dający się zaobserwować po roku 1960 spadek ilości publikacji wydawanych w Poznaniu poświęconych Sudetom, można wytłumaczyć rozwojem i wzrostem znaczenia wrocławskiego ośrodka naukowego (Uniwersytet Wrocławski, "Ossolineum") oraz ośrodków regionalnych takich jak: Jelenia Góra, Wałbrzych i Kłodzko, a także wydawaniem literatury przewodnikowej związanej z Sudetami przez Wydawnictwo "Sport i Turystyka" w Warszawie, a później także przez Wydawnictwo PTTK "KRAJ" w Warszawie i Krakowie.

W powojennej prasie wielkopolskiej tematyka sudecka gości na łamach: "Głosu Wielkopolskiego" w artykułach red. Leszka Adamczewskiego, bądź w zamieszczanych przedrukach z prasy dolnośląskiej - "Gazety Poznańskiej", "Expressu Poznańskiego" i "Wprost".

Nie sposób pominąć milczeniem twórczości literatów poznańskich, nawiązującej tematycznie do Sudetów. Jednym z pierwszych powojennych zbiorów były poezje Franciszka Fenikowskiego i Leszka Golińskiego - "Odra szumi po polsku", wydane w Poznaniu w 1946 r. W latach późniejszych do tematyki sudeckiej nawiązywali w swoich utworach: Łucja Danielewska, Jerzy Grupiński i Edmund Pietryk.

W sztuce motywy sudeckie pojawiały się m.in. w akwarelach Henryka Derwicha, rozmiłowanego w Kłodzku, znanego w Poznaniu ze swych dowcipnych rysunków i karykatur na łamach "Exspressu Poznańskiego", a także w pracach olejnych ostatniego przedstawiciela zasłużonego wielkopolskiego rodu Mielżyńskich - Karola.

Wielkopolanie z wielkim mozołem odbudowują zabytki w Sudetach m.in. zamek Marianny Orańskiej, projektu wybitnego architekta niemieckiego XIX w. Karla Friedricha Schinkla w Kamieńcu Ząbkowickim. Dzieje się to za sprawą dr Włodzimierza Sobiecha z Poznania, wspomaganego przez sponsora - Polaka zamieszkałego w Anglii. Niestety, lokalna społeczność Kamieńca Ząbkowickiego jakby zazdrościła Sobiechowi i starają się jemu tą odbudowę na wszelkie sposoby utrudnić.

Dzięki inicjacjatywie wspomnianego tu wcześniej dr. Zenona Szymankiewicza zabezpieczono i odrestaurowano zabytkowy duży dwór z XVIII w. w Różance k. Międzylesia, gdzie dziś znajduje się ośrodek wypoczynkowy. Za tą i inne cenne inicjatywy wyróżniony został przez lokalne władze medalem "Za Zasługi dla m. Kłodzka i Ziemi Kłodzkiej".

W całej historii turystyki w Sudetach, znaczącą grupę kuracjuszy, wczasowiczów i turystów górskich - stanowili i stanowią do tej pory Wielkopolanie. Bez nich wiele podsudeckich miejscowości nawet w pełni sezonu świeciłoby pustkami. W gronie przewodników sudeckich i ratowników GOPR-u można też doszukać się Wielkopolan.

Co mamy dzisiaj? Dookoła kryzys w pełni. Wyjazdy w góry dla wielu turystów stały się luksusem. Drży w posadach PTTK, dawno już sprzedano schronisko PTTK "Na Szrenicy", wzorcowy przykład 25-letniego "remontu"... Zagrożony jest los wielu schronisk, nie tylko w Sudetach.

Wielkopolanie dali przykłady działań na rzecz turystyki w Sudetach. Np. w 1989 r. w Poznaniu przy Oddziale PTTK Winogrady-Piątkowo powołano Klub Sudecki PTTK im. Aleksandra Ostrowicza. W 1989 r. Klub Górski z Leszna Wlkp. odremontował wiejską chałupę w Spalonej w Górach Bystrzyckich i urządził w niej stację turystyczną. Podobnie, jak przez wiele lat poprzednich, Akademicki Klub Górski "Halny" PTTK Politechniki Poznańskiej, prowadzi bazę namiotową przy Jaskini Radochowskiej w Górach Złotych w pobliżu Radochowa. W Poznaniu ukazywał się "Kurier Ryfejski" - biuletyn poświęcony Sudetom. Oprócz stojących na dobrym poziomie artykułów o tematyce historycznej, istotne i przydatne pewnemu kręgowi odbiorców tej broszury, były w tamtym okresie, kiedy internet nie był powszechnie dostępny, szczególnie najświeższe wiadomości na temat aktualności turystycznych i nowości krajoznawczych z terenu Sudetów.

Duże zainteresowanie Sudetami od szeregu lat wykazuje Wielkopolski Klub Przodowników Turystyki Górskiej PTTK i inne kluby górskie istniejące w Wielkopolsce, które organizują dla swych członków wycieczki szkoleniowe, coroczne zloty, spotkania i różne imrezy turystyczne na terenie Sudetów oraz otwarte prelekcje poświęcone tymże górom.

Pora już kończyć ten kalejdoskop wielkopolsko - sudeckich związków wzajemnych na przestrzeni dziejów. Temat nie został wcale wyczerpany, a wiele wątków - nie poruszono. Historia udziału Wielkopolan i Wielkopolski w dziejach Sudetów nadal oczekuje pełnego opracowania.